dziecko na podłodze w kuchni patrzy w obiektyw

rodzicielsko

Wcale nie ma się czym tu chwalić

Nie jest tak łatwo mieć po pracy siły na zabawę córką. Szczególnie jeśli potrafi ona wykorzystać zmęczenie, zmniejszoną czujność i kreatywność u rodzicielki, inicjując nie takie oczywiste zabawy, wymuszane poniekąd zimową aurą i przebywaniem w dwupokojowym mieszkaniu. Oto, co od pewnego czasu, między poniedziałkiem a piątkiem, w oczekiwaniu na powrót wybawienia w postaci taty, króluje na liście najlepszych popołudniowych zabaw w naszym domu:

1. Domofon z ekranem. Zawsze fajnie podejrzeć to, co dzieje się na dole na patio. Mimo że zazwyczaj nie dzieje się nic ciekawego. Co najwyżej widać sąsiada bezskutecznie próbującego otworzyć zablokowane przez uruchomiony domofon drzwi. Ubaw po pachy.

2. Szklane butelki z przyprawami, olejami i zagęszczonymi sokami, które koniecznie wymagają przestawienia, ułożenia w szeregu albo przeniesienia trzy metry dalej. Co z tego, że zazwyczaj są w szafce. I że każdy nieporadny ruch małej rączki wzbudza dzwonienie szkła słyszalne u sąsiadów trzy piętra niżej (a przynajmniej tak się matce wydaje). I że nietrudno o wylanie ich zawartości, Matka wszystko chętnie posprząta.

3. Papier toaletowy. To chyba klasyk. No bo tak fajnie się przecież rozwija, jest miękki i łatwo go podrzeć. Na tysiące mini-kawałków.

4. Foremki do ciastek. Na co dzień przechowywane – a jakże! – w szafce. Tak cudownie się z nimi chodzi po mieszkaniu. Ewentualnie rozrzuca po kątach. Albo przymierza do twarzy i ucha rodzicielki.

5. Ręka matki. Niezastąpiona, by pospacerować po całym mieszkaniu. Albo wykonać obroty wokół rodzicielki, sprawiające, że ta już po chwili ledwo się trzyma na nogach przez nienadążający za narzuconym tempem błędnik.

Nie to, że narzekam. Podziwiam konsekwencję, gdyż każda z wymienionych wyżej zabaw zaliczana jest przez córkę codziennie (oprócz weekendów rządzących się na szczęście innymi prawami) od prawie trzech tygodni. No i się czasem zastanawiam, po co te wszystkie lalki, misie, książeczki, kostki, klocki i puzzle, skoro sprzęty domowe dostarczają tyle uciechy.